Ciesielstwo na Kurpiach

W związku z organizowanymi w dniach 5-7 czerwca 2019 r. w Zagrodzie Kurpiowskiej w Kadzidle warsztatami etnograficznymi „Ginące Zawody”, których tegorocznym hasłem przewodnim jest ciesielstwo, chcielibyśmy pokrótce przedstawić to niepopularne dziś rzemiosło.

Ciesielstwo jest to nazwa zawodu wykonywanego przez cieślę, czyli rzemieślnika zajmującego się obróbką drzewa, stawiającego drewniane budynki lub ich części. Na wsi kurpiowskiej był to zawód poważany niemal tak samo jak rolnictwo. O dobrym fachowcu mówiono, że jest „wyuczony” lub „zawołany”, np. „cieśla zawołany” lub „cieśla z zawołania”. W XIX wieku wytworzyła się grupa rodzimych fachowców, którzy swoje umiejętności przekazywali z ojca na syna. Oprócz takich z czasem znani stali się rzemieślnicy „ze świata”, którzy specjalizowali się wyłącznie w wykonywaniu tego zawodu. Byli to głównie Mazurzy i Żydzi. Jednak przeważnie tego typu pracą zajmowali się miejscowi rolnicy, którzy w ten sposób dorabiali sobie. Po wojnach, gdy odbudować trzeba było wiele kurpiowskich domów, „to każdy zostawał cieślą, bo wszystko było zniszczone i każdy musiał budować sobie siedlisko”. Podstawy ciesiołki znało wielu, ponieważ majster do dyspozycji musiał mieć pomocników, przeważnie 5-6, najwięcej 10 osób. Pomocnicy mogli być robotnikami zorganizowanymi przez cieślę lub przez gospodarza. Ci drudzy rekrutowani byli z biedniejszej ludności wsi, niekiedy była to rodzina gospodarza, a nawet sam gospodarz, który chciał w ten sposób zmniejszyć koszty budowy.

Cieśla, podobnie jak inni rzemieślnicy, potrzebował narzędzi. Pierwotnie wykonywane były one przez niego samego lub na zamówienie przez miejscowego kowala, z czasem wyparte zostały przez produkty fabryczne. Do XX wieku podstawowym narzędziem ciesielskim był topór. Pierwotnie cieśle zajmowali się również przygotowanie i obróbką bali. Później zajmowali się tym tracze. Z czasem topory zastąpione zostały przez mniejsze siekiery i różnego rodzaju piły. Cieśla posiadał od 2 do 3 siekier, używał ich do ścinania drzewa, okorowywania, ociosywania, zaciosywania węgłów, a kiedyś łupania desek. Posiadał także kilka rodzajów pił: piłę traczną, zwaną też „żelazem”, piłę dwurękojeściową, piłę stolarską „zaskę”, piłkę ręczną „stylzaskę”. Rozpropagowanie różnego rodzaju pił przyczyniło się do zwiększenia ozdobności nadokienników i szalowań węgłów (listew ozdabiających naroża chałup). Do wykonywania wszelkiego rodzaju otworów służyły świdry i dłuta, a do zewnętrznej obróbki drewna ośniki i strugi (inaczej nazywane heblami). Kolejnym rodzajem narzędzi ciesielskich stanowią narzędzia miernicze: węgielnica służąca do wyznaczania kątów prostych, poziomice, cyrkle, kliny do wykreślania wycięć w belkach, „kozy” do mierzenia szerokości bali i głębokości otworów, sznury, calówki oraz sążnie do mierzenia długości. Sążeń była to dawna miara długości, a także narzędzie – listwa długa na rozpiętość ramion. Obecnie sążeń wynosi 182 cm.

Chałupa stawiana była w 8-12 dni. Gospodarz wybierał miejsce i przygotowywał je pod budowę, zwoził cały materiał. Majster przed pracą oglądał miejsce i budulec, omawiał formę i rodzaj budynku, uzgadniał termin oraz cenę. Umowy były ustne, niekiedy w obecności świadków. Cieśle wywiązywali się z danego słowa i starali się wykonać jak najlepiej i najładniej zlecenie, gdyż wykonanie świadczyło o ich umiejętnościach, było niejako reklamą. Za pracę otrzymywał dawniej 5 metrów żyta, przed II wojną światową od 40 do 50 zł, a w latach pięćdziesiątych ponad 1500 zł. Ceny za budynki gospodarcze były niższe, wyjątki stanowiły czasami obory. Umowę należało „przypić”, dopiero potem nabierała mocy sprawczej. Budowano na przednówku, czyli z końcem maja, na początku czerwca, kiedy było mało prac rolnych. Po ułożeniu podwaliny (najsolidniejszej, spodniej belki, kiedyś ciosano na niej krzyż, wkładano pod nią wianki święcone w oktawę Bożego Ciała) na fundamentach z 4-6 kamieni gospodarz zobowiązany był wyprawić poczęstunek zwany „zakładzinami” składający się z piwa, wódki, kiełbasy itd. W poczęstunku uczestniczyli czasem sąsiedzi. Po zakładzinach stawiano ściany. Najlepsi fachowcy przygotowywali wszystko najpierw na ziemi, mierzyli, przycinali, ciosali, później w dwa dni stawiali całe zręby. Mniej biegli cieśle dopasowywali i przycinali bale na bieżąco. Pod murłaty (zwane też „opasiami” lub „ocapami”), czyli pod ostatnie belki ścian, lekko wysunięte, na których wspierały się krokwie, podkładano kiedyś przepisane cztery ewangelie, by chroniły dom (zwłaszcza przed grzmotami). We wcześniejszego typu chałupach, na tramie (belce sufitowej biegnącej wzdłuż całego budynku) cieśle wydłubywali swój znak, nazwisko fundatora oraz inwokację. Po wzniesieniu więźby dachowej następowało zakończenie prac, czego oznaką było wywieszanie na szczycie wianka oraz przybijanie upiększonego w kwiaty i gałęzie drewnianego topora, węgielnicy i piły. Na zakończenie gospodarz wyprawiał ostatni zakrapiany poczęstunek i wypłacał wynagrodzenie.

 

Autor: Maria Kulczyk

 

Adamus Krystyna, Tradycyjna obróbka drewna na Kurpiowszczyźnie, [w:] Kutrzeba-Pojnarowa Anna (red.), Kurpie. Puszcza Zielona. II, Wrocław-Warszawa-Kraków, 1964, s. 216-243.

Pokropek Marian, Przebieg budowy i organizacja pracy, [w:] Pokropek Marian, Budownictwo drewniane Kurpiów Puszczy Zielonej, Ostrołęka, 2016, s. 152-178.